Zgrzeszyłem - powiecie.
Obejrzałem rosyjski film pt. METRO
O nim kilka słów zaledwie, reszta jest w środku.
Film, w którym znajdziecie wszystko to czego nie zawsze można doznać w filmach akcji rodem z Hollywoodu.
Jest tu miłość, gniew, nienawiść. Pojedynek kochanków o kobietę, są trudne wybory między śmiercią a życiem.
Nie brakuje okropnych widoków ofiar jakże pasujących do rosyjskiej rzeczywistości. Ta zresztą też przedstawiona jest najprawdziwiej, dokładnie taka jaką znamy-wyobrażamy sobie. Bo co my tam o Rosji wiemy?
To jest najprostszy z najprostszych filmów o emocjach i uczuciach.
Manipuluje widzem w każdym momencie, nie pozwala odpocząć, denerwuje prostotą zaskakujących, jakże oczywistych rozwiązań i serwuje co rusz nieprzewidywalne zwroty akcji.
Wpadłem nań przypadkowo, cholera, jak to się stało, pomyślałem, on jest lepszy niż przykładowy Tunel ze Stallonem.
Pamiętaj jednak, nie daj się zwieść słodkiemu obrazowi idyllicznej Rosji.
Nie przypadkiem chyba pojedynek siłowy wygrywa ten, który przez jednego z oglądających ze mną określony został słowami "patrzcie, on wygląda jak Putin"
Tak właśnie prowokuje...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz